Menu

Bez Supełków

Prosto o życiu. Prosto o miłości. Bez ściemy - Bez supełków.

To jeszcze nie koniec

bezsupelkow

Wy też tak macie, że czasami chcielibyście zostawić wszystko za sobą i tak po prostu zniknąć? Wsiąść do pociągu, zapytać konduktora dokąd jedziemy i wyciągając pieniądze z portfela rzucić – może być? Choć na chwilę zaszyć się gdzieś gdzie można złapać oddech, zrzucić te wszystkie ciężary codzienności i od tak zmienić status naszego życia na mniej skomplikowane?

 

Głupio pytam...

 

Pewnie każdy przez to przeszedł.

 

Ja już pierdyliard razy uciekałam w myślach od rzeczywistości, ale po chwili zastanowienia zawsze podnoszę wysoko głowę i myślę " No kto jak kto, ale ty przecież nigdy się nie poddajesz !". Moja podświadomość ma rację. Nienawidzę kiedy głos w mojej głowie próbuję mi wmówić, że sobie nie poradzę. I kiedy już sama zaczynam w siebie wątpić to jeszcze bardziej motywuję mnie do tego, żeby podjąć kolejną walkę. Podnieść rzuconą mi rękawicę i znaleźć w sobie nowe pokłady sił, bo wiem że ja zwyczajnie dam sobie radę. Bo wierzę, że ta walka  w końcu się opłaci.

Fakt, jak za wszystko w dzisiejszych czasach, sama płacę za to pewną cenę.

Kiedy walczę o siebie uruchamia mi się tryb suki. I to nie tak, że robię to celowo. To po prostu okres, w którym zaciągając się mentolowym Marlboro stawiam wszystko na swoją kartę. To niekontrolowany stan, który pomaga podnieść się z kolan i stać prosto powtarzając, że to jeszcze nie koniec. To taki stan, który pomaga przetrwać.

 

4a51c338d17337b48c1b87bb055227fa

 

 

© Bez Supełków
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci