Menu

Bez Supełków

Jak mawiał klasyk - Życie to nie bajka, jeśli zgubiłaś buta o północy, to znaczy że się po prostu najebałaś.Prosto o życiu. Prosto o miłości. Bez ściemy - Bez supełków.

Changes

bezsupelkow

Wszyscy mi powtarzają, że mam dobrą pamięć, ale krótką. Jest jednak coś o czym nie potrafię zapomnieć. Zdanie, które obija mi się o obie półkule i krąży echem po całym ciele. Mariusz Szczygieł powiedział, aby pielęgnować przypadkową życzliwość i piękne czyny pozbawione sensu. Jest w tych słowach pewna magia. Przepis na nieokiełznaną radość z tych małych rzeczy i wielkich nadziei. Ogromna chęć przeżycia przygody, którą proponuje nam życie. Osobiście podziwiam tych wszystkich ludzi, którzy nie wstają rano z myślą aby ten dzień jak najszybciej się skończył, a z pomysłem jak wykorzystać jego każdą minutę. Wszystkich, którzy nie tylko płyną z nurtem życia, a toczą z nim walkę o lepsze jutro... Podziwiam upór i zawziętość, bo muszę przyznać, że nie raz zdarzało mi się tonąć w oceanie złudzeń i oczekiwań. Nie raz wstawałam rano z tak wielkim bólem dupy, że sama miałam ochotę strzelić sobie w ryj. Nie raz brakowało mi chęci do wyjścia na spacer, do ugotowania obiadu i szczerze? Czasami nie chciało mi się nawet wskoczyć pod prysznic ! Bo przecież i tak nigdzie nie wychodzę. Nikogo się nie spodziewam, więc mogę dzisiaj być brzydkim trolem, który nie tylko ma syf w mieszkaniu, ale i w głowie.


Do dziś nie potrafię sobie przypomnieć momentu, w którym otworzyłam oczy i zmieniłam podejście do życia. Kiedy z ogra, pilnującego tylko swojego małego bagna znowu stałam się kimś wartościowym. Kobietą, która wie czego chce i która w końcu nauczyła się kochać... Siebie. Kiedy ma się tak szeroko otwarte oczy nagle dostrzega się rzeczy, o których wcześniej nie miało się pojęcia. Zaczynasz widzieć jak pięknie tańczą jesienią liście na wietrze, jak zimą śnieg cudownie ozdobił drzewa w śnieżnobiałe, puchowe kożuchy. Gdybyś wiosną nie miała spuchniętych oczu, albo tony gili pod nosem przez przeklęte pyłki pewnie też znalazłabyś w niej coś wspaniałego czym chciałabyś się podzielić. Prawda jest taka, że piękno znajdziemy wszędzie. Kwestia podejścia. Możesz wyjść na spacer i uśmiechnąć się niezobowiązująco do sąsiada lub obcej osoby w tramwaju i naładować baterie odwzajemnionym uśmiechem, albo siedzieć w domu w poplamionym od sosu dresie. Nasz umysł to bateria. Pytanie tylko czym ją naładujesz? Są ludzie, którzy traktują swoje ciała jak śmietnisko i wrzucają w nie fast-foody, niezdrowe jedzenie, słodkie napoje i słodycze. Są ludzie, którzy regularnie ćwiczą i stosują odpowiednią dietę. Z naszą głową jest podobnie. Jeśli codziennie rano, jeszcze dobrze nie otworzyłaś oczu, a już żałujesz, że się w ogóle urodziłaś to choćby chuj na chuju stanął Twój dzień nie będzie doskonały. Prawdopodobnie kanapka spadnie Ci masłem do dołu, zapomnisz parasola, zdenerwują Cię w pracy i z frustracji zaczniesz kłócić się z bliskimi. A kolejnego ranka, kiedy już rzucisz budzikiem o ziemie krzykniesz " Dlaczego ??". I dni będą Ci tak uciekać w złości i przekonaniu, że za jakie grzechy to przytrafia się właśnie Tobie. Jeśli natomiast obudzisz się z uśmiechem na twarzy i zaakceptujesz swoje życie, swoje wybory i swoje obowiązki to gwarantuje, że choćby ta kanapka upadła i ubrudziła Ci podłogę masłem to wykorzystasz prawo 3 sekund i prawdopodobnie zjesz śniadanie.


Ale co jeśli Twoje dobre intencje na spędzenie tego dnia z odrobiną radości, burzy negatywna koleżanka, znajomy, wspólnik czy rodzina? Widzę to tak:
A. Możesz próbować zarazić ją swoim myśleniem. Wskazać jak można żyć inaczej. Pokazać, że da się żyć łatwiej i zaprosić do swojej bańki szczęśliwości. Jeśli Ci się uda- to świetnie ! Jeśli nie...

B.Nie można nikogo zmusić do założenia różowych okularów. Jeśli trafił Ci się uparciuch, któremu w głowie tylko czarno białe barwy - nie walcz. Bądź sobą i nie rezygnuj z tego co zdążyłaś osiągnąć. Nie zmienisz całego świata, ale możesz kreować swoją drogę. Możesz zaszczepić idee pozytywnego myślenia w drugiej osobie, ale to ona musi dbać i pielęgnować to ziarenko.


Czytałam kiedyś inspirujący wykład profesora, który podczas z jednego z wystąpień zadał swoim studentom pytanie – ile waży szklanka wody? Odpowiedzi było tyle ile osób na sali. Studenci dopytywali ile jest w tej szklance wody, czy szklanka jest z grubego czy cienkiego szkła, czy jest wysoka czy niska... To nie miało znaczenia. Nie chodziło o to czy coś w tej szklance jest, czy jest wysoka i z jakiego szkła została wykonana. Po błędnych teoriach padła odpowiedź, która dała mi więcej do myślenia niż niedzielna krzyżówka.


Psycholog odpowiedział:

"Nie jest istotne ile waży ta szklanka. Zależy ile czasu będę ją trzymał. Jeśli potrzymam ją minutę to nie problem. Gdy potrzymam ją godzinę, będzie mnie boleć ręka. Gdy potrzymam ją cały dzień, moja ręka straci czucie i będzie sparaliżowana. W każdym przypadku szklanka waży tyle samo, jednak im dłużej ją trzymam tym cięższa się staje. "


Tak samo jest z naszym myśleniem ! Jeśli myślisz negatywnie przez chwile to nie będzie tragedii. Jeśli przez kilka dni będziesz myślała, że jesteś nieudacznikiem i jedyne co potrafisz to marudzić, zacznie boleć. Jeśli pozwolisz, aby brak motywacji, strach, żal i ból utrzymał się dłużej, pamiętaj ,że to uczucie może Cię sparaliżować, może Cię pokonać. Pamiętaj też, że to ty decydujesz jak długo będziesz trzymała swoją szklankę.


Z resztą... co ja tam wiem.

© Bez Supełków
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci